I już mamy listopad...czy tylko ja chce już lata? Lubię jesień (tą deszczową), zimę też...ale poza Warszawą, bo tutaj jak to mówimy ze znajomymi: "pada śnieg, pada kolej" :( W zeszłą zimę wychodząc z domu po 7.00 udało mi się zdążyć na pociąg, który powinien byc o 5.59 :)
Ale bądź co bądź i tak lato to moja pora roku!
Tymczasem wracając do sedna postu, przedstawiam Wam październikowe denko.
Pamiętacie jak przy >>poprzednim denku<< zobowiązałam się najpierw zużyć napoczęte produkty, a dopiero później zabierac się za nowe? Na poważnie wzięłam sobie to do serca :)
- Oceanic, Maśc ochronna z wit.A, nic specjalnego, jest dużo gorsza od RutiMax'u ale za to mniej tłusta, jednak nie kupię jej ponownie.
- Roche Posay, woda termalna, recenzja tu >>KLIK<<
- Szampon babydream, coraz bardziej przekonuję się do niego :) Na początku naszej znajomości nie byłam zadowolona, teraz nauczyłam się z niego odpowiednio korzystać i nawet..kupiłam już kolejną butelkę :) Oprócz dobrego mycia włosów, świetnie pierze mi się w nim moje moherowe/kaszmirowe/wełniane sweterki. Zastosowań 1000!
- BioVax szampon przeciw wypadaniu włosów, jeszcze rok temu byłam z niego zadowolona, w tej chwili nie wiem dlaczego bardzo obciąża i przyklapuje mi włosy :( Nie kupię ponownie.
- Kerastase, spray przeciw wypadaniu włosów, dostałam go od bratowej (jej obciążał włosy), mi się całkiem spodobał zapachowo, jednak nie zauważyłam po nim żadnych spektakularnych efektów. Raczej nie kupię...raczej
- Colgate Max Sensitive płyn do płukania jamy ustnej, jestem w miarę zadowolona, jeżeli znów spotkam go w promocji, to kupię.
- La biotica, A+E, powiem krótko - wolę jedwab, nie kupię
- Green Pharmacy, szampon do włosów przetłuszczających się, jestem zadowolona i kupię go ponownie
- Green Pharmacy, balsam do włosów przeciw wypadaniu. Bardzo lubię, to była moja 3 butelka i kupię go ponownie. Recenzja tu >>KLIK<<
- Isana, odżywka z kompleksem witaminowym. Jestem z niej bardzo zadowolona, to była moja kilkunasta butelka i kolejną mam już w łazience :) Aktualnie używam jej różowej siostry...ale nie przypadła mi do gustu :(
- Eveline, skoncentrowane serum modelujące pośladki, efekt push-up. Jestem na tyle zadowolona, że produkt w najbliższej przyszłości doczeka się osobnego postu :)
Oprócz produktów typowo kosmetycznych, zużyłam również fenomenalne chusteczki z Rossmann'a :) Mięciutkie, bez szwów i z fajnym disignem :) Cena coś koło 2 zł za 100 chusteczek.
Aktualnie dzięki (żeby nie użyc słowa przez) moim zatokom, mogę używac kolejnego opakowania, tym razem w innej szacie graficznej...chyba wolę kokardkę :)
Miłego wieczoru!
buziaki :*
lewinka






