Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 października 2012

Bo liczy się każdy włos

Cześć Kochane :)

dokładnie 5 tygodni temu mogłyście zobaczyć ten obrazek, którym informowałam Was o rozpoczęciu testowania Aktywnego żelu stymulującego odrastanie włosów BiovaxMED, a teraz czas na...



 recenzję i moją opinię o nim :)
Zapraszam!

Ogólne informacje:


Opakowanie:
Żel zamknięty jest w plastikowym opakowaniu z bardzo pomocnym dzióbkiem :) Dzióbek (coś w rodzaju zakraplacza) zdecydowanie ułatwia rozprowadzanie produktu u nasady włosów. Opakowanie jest miękkie, dobrze układa się w dłoni.
Nie mam pojęcia czy butelka pozwala na bezproblemowe zużycie produktu do końca, ponieważ po 5 tygodniowym stosowaniu zużyłam około 1/4 opakowania.
Szata graficzna typowo apteczna, nic nadzwyczajnego, ale w tym przypadku działa to na plus :)




Zapach:
Nie należy do najprzyjemniejszych ale da się przeżyc :) Całe szczęście nie utrzymuje się na włosach! Pachnie (o ile można to nazwać pachnieniem) tylko w butelce :)

Konsystencja:
Żel jest..żelem :) Jest przezroczysty, średnio gęsty, ale nie spływa z głowy, ani nie czopuje dozownika. Nie ma się do czego przyczepic :)

Właściwości:
Czyli najważniejsza część tego postu. Żel nie wysuszył mi skóry głowy, a tego bardzo się bałam ponieważ zawiera alkohol. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że włoski przestały po nim wypadac :) Choc nie mam pojęcia jak sprawdzi się u osób z widocznymi już prześwitami - ja miałam poprostu wzmożone wypadanie włosów i uporał się z tym na 6+ :) Powiem nawet więcej, podejrzewam go o ten odrost:

 
Żel nie obciąża włosów, a masaż dodatkowo pobudza cebulki, efekt? wzrost włosa!
 
 
Cena:
57zł/100ml
mi udało się kupic w SupherPharm za coś ponad 40zł
Należy również pamiętać, że produkt jest bardzo wydajny.
 
 
Ocena:
 
 
5/5
 

Wg. producenta 4 tygodnie regularnego stosowania wystarczą na poprawę kondycji włosów i zmniejszenie wypadania...ale ja mam zamiar kontunuowac tą terapię :)

Miałyście z nim doczynienia?

P.S. Z tej serii dostępny jest również dermo-stymulujący szampon na odrastanie włosów...jednak ja póki co jeszcze się na niego nie natknęłam

buziaki :*
lewinka

czwartek, 25 października 2012

Slim no limit!

Cześć Kochane :))
 
Dziś "przychodzę" do Was z recenzją peelingu marki Hean, jest to peeling z linii kuracji ujędrniającej.
 
Dobry peeling to podstawa mojej pielęgnacji...ale chyba nie tylko mojej ? :)
 
Do tej pory moim ulubieńcem był >>peeling Lirene Stop Cellulit<<.
Czy Hean go zastąpił?
 Zapraszam do czytania:



Ogólne informacje:





Opakowanie:
Tradycyjna tuba z miękkiego plastiku - nie miałam najmniejszego problemu z zużyciem produktu do samiutkiego końca :)
Szata graficzna jak najbardziej na +



Zapach:
Intensywnie limonkowy (choc trochę sztuczny) - mi osobiście bardzo odpowiada, natomiast moja przyjaciółka określiła go słowem : "śmierdziel". Wniosek? Mi się podoba, ale Wam nie musi...
Zdecydowanie jest to zapach dobry na poranny prysznic..ale już nie wyobrażam sobie używac go w jesienne bądź zimowe wieczory!

Konsystencja:
Jest to coś pomiędzy żelem peelingującym a prawdziwym peelingiem...jako żel jest zbyt mocny, natomiast jako peeling nie daje sobie rady.
Bardzo małe drobinki.
Byc może spodoba się delikatnoskórkowcom (jest wogóle takie słowo?? ; D )



Właściwości:
Produkt jest bardzo wydajny, przy stosowaniu 2-3 razy w tygodniu, posłużył mi aż 2 miesiące!

Niestety tak jak napisałam peeling jest dla mnie za słaby :( Dla mnie służył bardziej jako "bajer" niż potrzebny produkt.

Zdecydowanie odświeżył skórę, oczyścił pory oraz...nieznacznie (ale jednak!) poprawił jędrność i elastycznośc skóry.

Polecam jeżeli lubicie takie zapachy i szukacie czegoś delikatnego! Gruboskórnym - odradzam!

Cena:
11zł/200ml

Dostępność:
Drogerie Rossmann, Jaśmin, Natura ( w tych byłam i widziałam)

Ocena:
2/5

A jakie Wy macie z nim doświadczenia? Czy któraś z Was używała niebieskiego brata z Hean?

buziaki :*
lewinka



czwartek, 18 października 2012

waniliowo - miętowy ulubieniec

Cześć Kochane :)
 
ponieważ ostatnio napisałam >>recenzję<<, w której jak to jedna z Was napisała "zjechałam produkt po całości", to tym razem postanowiłam pokazać Wam coś, co od pierwszego posmakowania bezapelacyjnie podbiło moje serducho! <3
Tak w ramach kontrastu ;p
Tym "czymś" jest błyszczyk marki Bath&Body Works, o którym już wspominałam >>TU<<.

 
Ogólne informacje:

Preparat ten jest balsamem 3 in 1. Łączy wysoki połysk z niesamowitym nawilżeniem i długotrwałą świeżością oddechu (wanilii i mięty) dając uczucie chłodzenia. Może być noszony jako baza pod szminkę lub jako topper.
100% naturalnej wanilii i mięty
Nie testowany na zwierzętach.
 
Opakowanie:
Zakręcana tubka z miękkiego plastiku. Końcówka służąca do rozprowadzania produktu zrobiona jest z twardego, wyprofilowanego plastiku.
Całość bardzo mi się podoba, szczególnie prostota szaty graficznej :) Jedyne co bym zmieniła to "dziubek" np na pędzelek...
 
 
Opakowanie trzeba "wyczuć" ponieważ nawet delikatne naciśnięcie powoduje wypływ produktu (patrz zdjęcia niżej).




Słodki, waniliowy z nutką mięty :) 100% trafienie w mój gust!
 
Smak:
Tak, tak ten błyszczyk ma smak :)
Jeżeli chodzi o smak, to jest on odwrotny do zapachu, czyli mięta z delikatną nutką wanilii :)
Co ciekawe, moja mama - uważająca się za osobę nie lubiącą zapachu wanilii - pokochała ten błyszczyk! ;)
 
Konsystencja:
Średnio gęsta, przezroczysta, typowa dla błyszczyków - nic nadzwyczajnego.
 
Właściwości:
Produkt faktycznie nawilżył moje usta, sprawił, że stały się gładkie i sprężyste :) Bardzo ładnie nabłyszcza - używam go samodzielnie, bez nakładania pod, czy na kolor.
Uczucie chłodzenia jest - a to bardzo lubię :) Co prawda usta nie mrowią, tak fajnie jak przy carmex'ie ale B&BW daje radę :)
 
Póki co jest to mój ustowy ulubieniec ;p
 

 
 
Cena:
25zł
teraz w promocji 16zł (podobno do końca miesiąca)
na stronie 7.50$
 
Dostępność:
W Polsce póki co tylko w Warszawie:
  • Złote Tarasy
  • Galeria Mokotów
Możliwy zakup na ich stronie internetowej www.bathandbodyworks.com


Ocena:

5/5

Perfect!

Czy go kupię?
Powiem tak...już kupiłam 2 sztuki :))
 
Znacie ten produkt? Miałyście okazję używac czegoś z B&BW? Ciekawa jestem co jeszcze warto zakupić z tej firmy? Ja mam jeszcze balsam, krem i 3 mgiełki do ciała (wszystko w innych zapachach...bo mają przecudowne!)
 
buziaki :*
lewinka


wtorek, 16 października 2012

Czekoladki w kąpieli ?

Cześć Kochane :))
 
Pamiętacie wyroby czekoladopodobne? Wyglądały jak czekolada, ale pachniały i smakowały zupełnie inaczej...gorzej! Tak jest właśnie z Czekoladowym koktajlem do kąpieli od Bingo Spa :(
Zauroczona pięknymi zdjęciami, wyobrażałam sobie ten przepiękny, smakowity zapach, wystarczyła chwila i już koktajl znalazł się w moim internetowym koszyku, później przyszło już tylko rozczarowanie :(

 


Ogólne informacje:

Ziarno kakaowca - Theobroma cacao - z którego powstaje czekolada zawiera wiele cennych dla skóry substancji, posiada zdolność zmiękczania skóry. Poza tym wykazuje działanie odmładzające i odświeża skórę, skutecznie likwiduje jej suchości. Antyoksydanty, czyli składniki spowalniające proces starzenia się skóry, znajdujące się w czekoladzie, zapobiegają rozwojowi wolnych rodników, które wpływają na utratę przez skórę kolagenu, elastyny i innych protein. Inne bogactwa czekolady to: witaminy A, B1, B2, B3, E, PP, teobromina, kofeina, fenyloetyloaminę, węglowodany, białko, błonnik, flawonoidy, alkaloidy oraz mikroelementy jak np. magnez, i żelazo.

Zniewalający, apetyczny zapach czekoladowej kąpieli BingoSpa przynosi uczucie pełnego odprężenia, usuwa zmęczenie i uspokaja, a bogata receptura doskonale myje i oczyszcza skórę, nawilżając ją. Aromatyczny kąpiel BingoSpa zapewnia cudowną świeżość i relaks po całym dniu, pozostawiając długotrwały efekt miękkiej, jedwabiście gładkiej i uwodzicielsko pachnącej skóry. Zawarta w czekoladzie kofeina oczyszcza skórę z toksyn, działa wyszczuplająco i antycellulitowo.
Skład:
aqua (woda), sodium laurenth-2 sulfate (subs. pianotwórcza), sodium dodecylbenzenesulfonate (środek myjący, pianotwórczy), cocamide DEA (subs. myjąca, pianotwórcza), sodium chloride (wpływa na konsystencję środków myjących), styrene/acrylates copolymer (zmiękcza, wygładza), theobrama cacao seed butter (mało/olej kakaowy), lactic acid (kwas mlekowy), parfum (zapach), DMDM-hydantoin (konserwant), methylchloroisothiazolinone (konserwant), methylisothiazolinone (konserwant).
 
Opakowanie:
Wizualnie - ładne, w praktyce - okropne :( Jest to średnio miękka, plastikowa buteleczka o pojemności 500ml. Opakowanie zakręcane jest cieniutką zakrętką, robioną na wzór metalowej - zakrętka przy mokrych rękach lub zastygniętym produkcie, jest praktycznie nie do odkręcenia :( Natomiast papierowa naklejka po zamoczeniu wygląda niechlujnie.
Na plus opakowania napewno wpływa szata graficzna, która mi bardzo się podoba - prosta i czytelna! Dodatkowo taka forma opakowania pozwala nam bez większych problemów zużyć produkt do końca.
 
Zapach:
Niestety chemiczny :( Ja nie czuję tu czekolady :(
 
Konsystencja:
Lejąca, typowa dla płynów do kąpieli. Duży plus za czekoladowy kolor :)
 
Właściwości:
Produkt wysuszył mi skórę i troszkę ją napiął. Nie mam pojęcia czy produkt faktycznie działa wyszczuplająco i antycellulitowo...chyba patrząc na skład wątpię...
Jedyne co mnie w nim zachwyca, to kolor wody i piana, przepiękna piana! :) Co ciekawe piana ta, zostaje prawie taka sama po kąpieli ( a u mnie to dość sporo, bo ok. 1,5godz.).


 
Cena:
14zł/500ml
Ocena:
1/5
1-za przepiękną pianę.

Czy jeszcze go kupię?
Napewno nie...tak naprawdę to nie wiem co zrobię z resztą płynu (zostało mi go jeszcze pół butelki).

A co Wy o nim sądzicie? Używałyście? A może polecacie jakiś inny płyn do kąpieli?

buziaki :*
lewinka
 
 

wtorek, 9 października 2012

Lody czekoladowo-śmietankowe od Isany

Cześć Kochane :)
 
dziś od dawna zapowiadana recenzja kremu do ciała Isana z masłem shea i kakao.  Pycha :)
Lubisz pachnące smarowidła? Tak? To spodoba Ci się ten krem! Ja zakochałam się w nim od pierwszego...wąchnięcia :)) Czasami mam ochotę sięgnąć po łyżkę i go spróbować :)





 
Ogólne informacje:

Krem zapewnia dogłębną pielęgnację skóry suchej. Ph przyjazne dla skóry- tolerancja skóry potwierdzona dermatologicznie.
Skład
Aqua (woda), Glycerin (gliceryna), Glyceryl Stearate SE (emulgator), Ethylexyl Stearate (emulgator), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Butylene Glycol (humektant), Cetyl Alcohol (emolient), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Panthenol (pantenol), Copernicia Cerifera Cera (wosk roślinny), Theobroma Cacao Butter (masło kakaowe), Sodium Cetearyl Sulfate (surfaktant), Parfum (zapach), Isopropyl Palmitate (emolient), Carbomer (stabilizator), Phenoxyethanol (konserwant), Tocopheryl Acetate (wit. E), Sodium Hydroxide (regulator ph), Ethylhexylglycerin (konserwant), Tetrasodium Glutamate Diacetate (składnik chelatujący), Benzyl Alcohol (alkohol aromatyczny), Benzyl Benzoate (składnik kompozycji zapachowych), Coumarin (składnik kompozycji zapachowych)


 
 

Opakowanie:
Tak jak napisałam na początku zakochałam się w nim od pierwszego "wąchnięcia", bo nie wyobrażam sobie żeby można było zakochać się w nim od przysłowiowego pierwszego wejrzenia. No cóż opakowanie poprostu szału nie robi.
Produkt zamknięty jest w plastikowym słoiczku, o pojemności aż 500ml.Słoiczek jest miękki i szeroki, co daje nam pewnośc bezproblemowego zużycia całej zawartości.

Zapach:
Smakowity! Pyszny! Słodki, ciepły, otulający..nie potrafię wyrazić dokładnie jaki jest :( mnie się bardzo podoba, lecz dla innych może byc lekko męczący, czy nawet przytłaczający.

Konsystencja:
Rzadka jak na masełko..ale w końcu producent nazwał go kremem, więc już się nie czepiam ;p
Produkt łatwo się rozprowadza (na włosach, ciele, ustach), nie spływa.


Właściwości:
Produkt jest bardzo wydajny...od ponad tygodnia razem z mamą intensywnie go używamy, a opakowanie wciąż pełne...magia? :)

Jak wiecie używam go do kremowania włosów, o którym pisałam TU, używam go również do ust oraz zgodnie z przeznaczeniem do ciała.

Zacznę od włosów:
Kremik ma bardzo dobry skład, m.in. znajdziemy w nim olej kokosowy, wosk z brazylijskich palm, czy witaminę E, co ciekawe moje włosy nie lubią się ani z olejem kokosowym, ani z masłem shea - a jednak! Pokochały się! :))

Używałam go w różnych wariantach:

  • na całą noc. Po przebudzeniu myłam delikatnym szamponem Babydream i nakładałam na dosłownie minutkę odżywkę wygładzającą z Isany (siostra tej z babassu).
  • na 1 godz przed myciem, kolejne czynności takie same jak wyżej.
  • na suche włosy nakładałam niewielką ilość kosmetyku, żeby wygładzic włosy
  • jako odżywkę do spłukiwania po myciu (osobiście nie polecam tego wariantu)
Najlepsiejsze okazały się warianty 1 i 2, z przewagą 2!
Włoski są mięciutkie, gładkie, troszkę ciężkie - ale nie obciążone! (a to bardzo ważne), nawilżone i teeen zapach!! :)) utrzymuje się do następnego mycia :))
Niestety kremik oprócz dobrych składników, ma również Benzyl alcohol, z którym znowu nie cierpi się mój skalp...w takim wypadku nie mogę pozwolić sobie na codzienne kremowanie, ale raz, może dwa w tygodniu.

Usta:
używanie go do ust, wyszło całkiem niespodziewanie - tak zachwyciłam się zapachem, że wąchałam go i wąchałam bez końca, aż przez przypadek zamoczyłam w nim usta. Muszę powiedzieć, że był to strzał w 10! :) Usta są dogłębnie nawilżone :))
Czując zapach mamy ochotę zjeść zawartość...ale wierzcie mi nie róbcie tego - w smaku ohydny ;p

I w końcu ciało:
Krem jest bardzo łagodny i nie podrażnia skóry, spełnia również wszystkie obietnice producenta. Skóra jest przyjemna w dotyku, gładka i nawilżona. Produkt łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Polecam szczególnie po depilacji!

Cena:
9,99zł/500ml
(ja kupiłam w promocji za 6,99zł - jeszcze dostępna, chyba do końca miesiąca :) )
 
Dostępność:
Drogerie Rossmann

Ocena:
 
5/5

Koniecznie napiszcie, czy zapach przypadł Wam do gustu :)

buziaki :*
lewinka


czwartek, 4 października 2012

Pojedynek gigantów

...woda termalna Avene i La Roche-Posay



Woda termalna Avene



Ogólne informacje:

Koi i łagodzi podrażnienia. Niezmienny i unikalny skład wody termalnej Avène sprawia, że ma ona właściwości kojące i przeciwdziałające podrażnieniom. Właściwości te zostały udowodnione w licznych badaniach naukowych. Woda termalna Avène to skuteczna substancja czynna, którą stosuje się z powodzeniem w Uzdrowisku Dermatologicznym w Avène w leczeniu chorób skóry.
  
Skład:
Krzemionka 14 mg/l;
Aniony HCO3- 226,7mg/l, SO42- 13,1mg/l Cl- 5,4 mg/l;
Kationy Ca2+ 42,7 mg/l, Mg2+ 21,2 mg/l, Na+ 4,8 mg/l;
Pierwiastki śladowe B 220 μ g/l, Zn 20 μ g/l, Cu 5 μ g/l, Cd. 2 μ g/l
Bez konserwantów Woda w sterylnym aerozolu, pod ciśnieniem, z azotem (gaz niepalny, bezpieczny dla powłoki ozonowej).
  
Wskazania:
Pielęgnacja podstawowa skóry wrażliwej, nadwrażliwej, alergicznej lub podrażnionej.
Skóra stale podrażniona np. w przebiegu chorób:
Atopowego zapalenia skóry, trądzika różowatego, również nadmiernie wysuszona, łuszcząca się, wrażliwa na
promieniowanie UV (słoneczne i inne).
Skóra okresowo podrażniona:
W wyniku oparzeń słonecznych, po zabiegach chirurgicznych, w czasie kuracji dermatologicznych, skóra z
zaczerwienieniami, podrażnione spojówki.
 
Woda termalna La Roche-Posay
 
 
Ogólne informacje:
 
Unikalna kombinacja minerałów i pierwiastków śladowych, takich jak selen, nadaje wodzie termalnej z La Roche-Posay udowodnione naukowo kojące, łagodzące i przeciwrodnikowe właściwości. Rygorystyczna formuła, aby zminimalizować ryzyko podrażnień. Preparat odpowiedni dla dorosłych i dzieci.
 
Skład:
Wodorowęglany 396 mg/l, Wapń 140 mg/l, Krzemionka (SiO2) 30 mg/l, Magnez 4,9 mg/l, Stront 0,260 mg/l, Selen 0,060 mg/l, Cynk 0,022 mg/l, Miedź 0,005 mg/l
Wskazania
Wrażliwa i/lub podrażniona przez czynniki zewnętrzne skóra (słońce, zabiegi dermatologiczne itp.).

Podsumowanie:

Opakowanie:
Oba produkty zamknięte są w aerozolu pod ciśnieniem. Jeżeli miałabym brac pod uwagę tylko wygląd - wybrałabym Avene :)) Opakowania oprócz szaty graficznej i kształtu różnią się jeszcze szerokością rozpylania mgiełki i tu wygrywa La Roche-Posay. Rozpyla on znacznie szerzej tworząc o wiele delikatniejszą i przyjemniejszą bryzę :))


Właściwości:
Nie zauważyłam odmiennych właściwości między nimi, działają tak samo skutecznie!
Ja używam wody termalnej, po demakijażu, aby dokładnie oczyścić twarz i przygotować ją na krem (tylko tak skóra w całości wchłonie składniki odżywcze), używałam jej również do schłodzenia w upalny dzień - polecam prosto z lodówki - efekt powalający :))
Obie wody są delikatne, nie szczypią w oczy, łagodzą zaczerwienienia i pomagają w gojeniu się ranek po wyciskaniu niedoskonałości...ehh..jeszcze się nie oduczyłam :(
Używana po depilacji zmiękcza i wygładza skórę :)
A co najfajniejsze, można stosować ją na wiele sposobów na całe ciało...możliwości są nieograniczone :)

Wydajność:
Oba produkty są bardzo wydajne...może taki mały minusik w plusie dla La Roche-Posay, bo plusem jest to, że rozpyla szeroko, aczkolwiek dla innych może byc to minus...bo część produktu ląduje na meblach/ścianach itp. więc może miec odrobinę mniejszą wydajność od kolegi z Avene.

Cena:
Avene - 39,99zł (ja dorwałam w promocji za 15,99zł)
LR-P - 22zł

Ocena dla obu panów:
5/5


Którego kupię?
Póki co żadnego - mam spory zapas Avene i La Roche-Posay też, więc nie mam potrzeby kupować. Jak się skończą to myślę, że przetestuję jeszcze inne wody, np. Iwostin czy Vichy.


Dla mnie minimalnie lepszy jest La Roche-Posay, bo szerzej rozpyla.

P.S. Polecam również na wyjazdy...moja skóra jest bardzo wrażliwa na wszelkie zmiany wody, a tych dwóch panów sprawiło, że nawet nie zauważyła, że woda się zmieniła :)

P.S.2 Przypominam, że w moim rozdaniu znajduje się woda Avene! Zapraszam do udziału :)) >>KLIK<<

Korzystacie z którejś wody? A może z jakiejś innej marki?

buziaki :*
lewinka

 

sobota, 22 września 2012

szału nie ma, złości też nie

Cześć wszystkim ;)

Dziś na linii ognia stawiam żel peelingująco-rewitalizujący marki Garnier, seria Czysta Skóra FRUIT ENERGY. Żel zawiera wyciąg z grejpfruta i granatu & pochodną witaminy C.
 Od dłuższego czasu szukam swojego ulubieńca peelingowego do twarzy, a że tego oto pana peelinga poznałam na promocji, postanowiłam zaprosić go do domu ;p
 
 
Ogólne informacje:
 
Peelingująca formuła żelu oparta na oczyszczającym kwasie salicylowym zawiera złuszczające drobinki, by dogłębnie oczyścić pory i pomóc zmniejszyć niedoskonałości.
Formuła z wyciągami z grejpfruta i granatu oraz pochodną witaminy C wyselekcjonowanymi z uwagi na właściwości oczyszczające i energizujące sprawia, że żel skutecznie oczyszcza cerę i przywraca jej blask.
Apetyczny zapach żelu otula skórę mgiełką świeżości, z cytrusowymi i kwaskowatymi nutami.
Efekt: intensywnie oczyszczona i wygładzona skóra, niczym po "zastrzyku" energii, staje się widocznie piękniejsza i pełna blasku.
 
Skład: aqua, coco-betaine, butylene glycol, SLS, disodium cocoamphodiacetate, polyethylene, sodium chloride, acrylates/ c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, ascorbyl glucoside, benzyl alcohol ;(, benzyl salicylate, capryloyl salicylic acid, ci 15510/ orange 4, ci 17200/ red 33, citronellol, citrus grandis extract/ grapefruit fruit extract, eucalyptus globulus extract /eucalyptus globulus leaf extract, glycerin, limonene, linalool, polyquaternium-47, propylene glycol, punica granatum extract, salicylid acid, sodium benzoate, sodium hydroxide, tetrasodium edta, xanthan gum, zinc gluconate, parfum/ fragrance (F.I.L. B52588/1).
 
Skład jest dłuugi (na przepisywałam się) i dużo w nim różnych odmian sodium. Jednak mnie najbardziej martwi benzyl alcohol, bo moja skóra raczej z nim się nie lubi (ale tak jak mówię, moja skóra nie lubi, Twoja może lubic). Wydaje mi się, że tutaj pełni funkcję konserwującą, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).
Jako składnik konserwujący jest dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji konserwujących dozwolonych do stosowania z ograniczeniami w produktach kosmetycznych. Jego dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie wynosi 1%.
 
 Na bardzo duży plus są przeciwutleniacze ;)
 
Opakowanie:
Tubka z miękkiego plastiku, czyli typowe opakowanie takich żelowych peelingów. Opakowanie naprawdę ładne i estetyczne, kolory super...brawa dla grafika! ;)
Jest poręczna, dobrze leży w dłoni, łatwo otworzyć ją nawet mokrymi rękami.
 

Zapach:
Przyjemny, orzeźwiający. Mi się podoba, aczkolwiek jest to połączenie grejpfruta z czymś chemicznym.
 
Konsystencja:
Bezbarwny, lejący żel z całkiem sporą ilością małych drobinek. Niestety napoczątu użytkowania samoczynnie wylewał się z opakowania, przez co stał się nie wydajny! W znacznym stopniu utrudnia to dozowanie.


Właściwości:
Żel bardzo dobrze się pieni i rozprowadza...gorzej ze zmyciem. Kiedy nie dokładnie go zmyjemy, czuc delikatne napięcie/ściągnięcie skóry.
Troszkę wysuszył mi buźkę..pewnie jest to reakcja na benzyl alcohol.
Zauważyłam zniknięcie niewielkich zmarszczek młodzieńczych, których każda z nas może spodziewać się po wakacjach. Bardzo fajnie odświeża i naprawdę rozświetla cerę. Niestety nie zauważyłam rzadnych działań na rzecz wyginięcia zaskórników.
Peeling dla mnie ciut za delikatny, ale dobry do codziennego stosowania.
 
Cena:
17zł / 150ml
ja kupiłam w promocji za 15,59zł (zawsze coś ;) )

Ocena:

2/5

 
Czy go kupię? Nie wiem..może będę do niego wracać powiedzmy raz na pół roku, ze względu na przeciwutleniacze i rozświetlenie. Niestety ani drobinki peelingujące, ani uczucie ściągnięcia skóry, tym bardziej brak jakichkolwiek efektów na zaskórniki nie przekonuje mnie do regularnego stosowania.
 
 
Stosujecie go? Ciekawa jestem czy u Was też wywołuje mieszane uczucia?
 
buziaki ;*
lewinka


wtorek, 18 września 2012

Green Pharmacy, balsam do włosów przeciw wypadaniu

Cześć wszystkim :)

Jak już wcześniej pisałam moją największą włosową zmorą jest wypadanie. I to w bardzo dużych ilościach ;( Dlatego nagminnie kupuję wszystkie dostępne produkty z cudownych hasłem "przeciw wypadaniu włosów". Tak też było z tym balsamem.


Ogólne informacje:
 
 

Aqua, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoilethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ceteareth-20, Cetrimonium Chloride, Amodimethicone, Trideceth-12, Burdock Oil, Guar Hydroxypropyl Trimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Tocopheryl Acetate, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Disodium EDTA, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Citric Acid.

Opakowanie:
Butelka z miękkiego plastiku stylizowana na wzór apteczny bądź "domowej roboty". Osobiście uwielbiam takie stylizacje ;)

 
 
Zapach:
Na początku wydawał mi się okropny, teraz się polubiliśmy i nawet zaczyna mi się podobać. Typowo ziołowy.
 
Konsystencja:
Produkt jest gęsty, nie spływa z włosów i ładnie się na nich rozprowadza.
 
 
Właściwości:
Produktu używałam co drugie mycie, zawsze wmasowując w skalp i rozprowadzając aż po same końce. Co ciekawe produkt ten potrafi miec "fochy", czyli swoje lepsze i gorsze dni. Zauważyłam, że działanie preparatu jest uzależnione od szamponu! Nie polecam związku z BioVaxami, ale parowanie z Alterrą (z kofeiną) lub Green Pharmacy (Nagietek Lekarski) jest jak najbardziej wskazane! Włosy w te dobre dni, są lśniące, elastyczne, gładkie, tworzy się z nich piękna błyszcząca tafla, przy czym wogóle nie są obciążone. W składzie jest dużo elementów antystatycznych i faktycznie włosy nie elektryzują się. Dodatkowo balsam ułatwia rozczesywanie, co jest wg mnie dużym plusem ;)
W gorsze dni produkt powoduje puszenie się włosów i ogólną nie moc w ich okiełznaniu.
Niestety w składzie znajdują się również parabeny i silikon - Amodimethicone.
 
A co z najważniejszym, czyli z działaniem przeciw wypadaniu? Moim zdaniem sprawdza się ;) Zauważyłam mniejszą ilość włosów na szczotce i w łazience, choc może to byc zasługa również suplementów, które aktualnie przyjmuję.
 
 
Cena:
7,50zł/300ml
Niska, bo produkt jest bardzo wydajny.
 
Ocena:
4/5

 


 almost perfect.

Ciekawa jestem czy Wy też go używacie? I czy zdarzały Wam się "fochy" tego balsamu?

buziaki :*
lewinka



niedziela, 16 września 2012

Dziewczyna jak malina

 
Maliny to moje ulubione owoce, dlatego jak pojawiła się malinowa seria Marion, nie mogłam jej nie kupic. Na pierwszy "ogień" poszła Kąpiel odbudowująca włosy.
 
Ogólne informacje:
Unikalna terapia dla włosów o świeżym zapachu malin, delikatnie oczyszcza, usuwa resztki szamponu z włosów oraz pomaga przywrócić naturalną kwasowość skóry głowy. Nature therapy to wyjątkowa kombinacja natury i nowoczesnej technologii dla naturalnie zdrowych włosów. Bez Parabenów, SLES i SLS. Stworzona została do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie wymagających wzmocnienia, w celu przywrócenia im blasku, siły i elastyczności.
 
Aqua, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Polyquaternium-70 (and) Dipropylene Glycol, Propylene Glycol, Coceth-7 (and) PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether (and) PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Acetum, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Polysorbate 80, Rubus Idaeus Fruit Extract, PEG-12 Dimethicone, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Parfum, Methylizothiazolinone, Cl 16255, Cl 16185
 
Opakowanie:
Mała, przezroczysta buteleczka z zamknięciem, które niestety oderwało mi się już po 2 użyciu. Butelka jest miękka, mała dziurka umożliwia odpowiednie dozowanie produktu.
 
Zapach:
Smaczny ;) choc wyczuwam tu również troszkę chemikaliów...zapach nie utrzymuje się długo na włosach, coś ok. 2 godzin
 
Dostępność:
Ja naprawdę miałam problem ze znalezieniem go, dlatego zdecydowałam się na zakup przez allegro.pl. Jeżeli nie chcecie kupować przez internet to sprawdźcie TU , bo może okazać się, że Marion jest tuż obok Was ;)
 
Właściwości:
Konsystencja produktu jest wodnista w kolorze malinowym. Produkt w składzie ma troszkę chemii, trochę natury, więc generalnie tragedii nie ma. Silikon jest jeden, ale uwodniony - PEG-12 Dimethicone - czyli rozpuszczalny w wodzie, nie mniej jednak osoby stosujące pielęgnację bezsilikonową będą niepocieszone.
Według producenta preparat ma starczyc na 5 myc - specjalnie liczyłam i u mnie wyszło 6, więc przy mojej częstotliwości mycia, musiałabym kupować nową butelkę co 1,5 tygodnia.  Trochę trudno nałożyć odpowiednią ilość na włosy - jeszcze gorszym pomysłem jest wylanie produktu na dłoń i wcieranie we włosy...większość produktu z dłoni trafi prosto do...wanny ;(
Nie obciąża włosów, łatwy do spłukania, włosy po nim są przyjemne w dotyku, sypkie i błyszczące :)
 
zdjęcie bez lampy, przy sztucznym świetle w łazience
 
 
Cena:
6.90zł / 130ml
jednorazowo nie wysoka, ale jeżeli ktoś ma zamiar stosować regularnie to np. w moim przypadku miesięczna kuracja wynosi  ok. 23,70zł
 
Ocena:
8/10 (minus za wydajność - producent mógł stworzyć większe opakowania)
Preparat przypadł mi do gustu i jeżeli znajdę go gdzieś blisko siebie (nie będę musiała męczyć rodziny i znajomych o zakupy na allegro) to go kupię.
 
Macie podobne odczucia? Czy może ja nie potrzebnie się czepiam tej wydajności i kilku chemicznych składników?
 
buziaki ;*
lewinka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...