Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetycznie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

Wyprzedaż kosmetyczki! :)

Cześć Kochane,

bardzo cieszy mnie fakt, że wciąż tu zaglądacie..pomimo mojej pół rocznej nieobecności. Od razu chcę Was przeprosić za tak długą rozłąkę ale w moim życiu wiele się pozmieniało..niestety większość na minus przez co nie miałam siły pisać nowych postów.

Parę rzeczy zmieniło się również na plus..np w końcu przestały (CAŁKOWICIE :)) ) wypadać mi włosy, nie rozdwajają mi się również końcówki, więc uważam, że osiągnęłam swój włosowy cel :)

Nie jestem w stanie stwierdzić, cze moje posty tutaj będą regularne, ale postaram się wpadać przynajmniej raz w miesiącu.

Póki co zrobiłam przegląd kosmetyczki ..i nie tylko (czy Wasze kosmetyki też nie mieszczą się w jednym miejscu?? )

Chętnie sprzedam po naprawdę niskich cenach parę kosmetyków:

Olejek Khadi. Stymulujący porost włosów.

Zużyłam 3 opakowania i naprawdę mi pomogły, przede wszystkim w walce z wypadaniem.
Plusów dużo
Minus - śmierdziel


Cena regularna to 58 zł
Ja zużyłam połowę butelki, dlatego odpowiednia cena to 23 zł 

Olejek ma bardzo pozytywne opinie, link do jednej z nich >KLIK<


Wodoodporny tusz Helena Rubinstein Lash Queen Feline Extravaganza (maskara wydłużająca i pogrubiająca)

kolor- czerń
Dostałam prezencie, niestety jako alergik nie odpowiadają mi tusze HR. Jedyne co o nim wiem (od koleżanki, która używała takiego rok temu) to, że ma specyficzny zapach i trudno się zmywa, reszta same plusy.

Tusz w opakowaniu, świeży i nie otwierany (no dobra otworzyłam go do zdjęcia)



link do wizażu >KLIK<

cena regularna to 139zł
ale z racji tego, że mnie nie kosztował nic, chętnie oddam go za 39zł


La Roche - Posay Effaclar K

o tym kremie pisałam już kilka miesięcy temu >KLIK< mi zupełnie nie przypadł do gustu. Skusiłam się mnóstwem pozytywnych opinii o nim, ale niestety u mnie się nie sprawdził...a kupiłam "hurtem" dwa opakowania.
To opakowanie kremiku jest praktycznie pełne, uzyłam go tylko raz.


  

link wizaż >KLIK< 
cena regularna 56zł, chętnie sprzedam za 20zł



tusz do rzęs Hean, black elixir
tusz jest nowy

kolor to głęboka czerń

tusz ma bardzo pozytywne opinie, link do wizażu >KLIK<

cena regularna 11zł
moja cena to 5zł


Do cen kosmetyków, należy doliczyć koszty wysyłki
7zł list polecony ekonimiczny
9zł list polecony priorytetowy

Jeżeli jesteście zainteresowane to bardzo proszę o wiadomość na lewinka.bloguje@gmail.com

Miłego wieczoru :*

lewinka.

sobota, 27 października 2012

I znów... shopping :)

Cześć ! :)

Jakiś czas temu pisałam Wam o mojej ogromnej miłości do kosmetyków zapachowych oraz o tym, że spodobały mi się zapachy marki Bath&Body Works. Jak możecie się domyśleć to właśnie do nich wybrałam się wczoraj :)
 
Weszłam do środka ponieważ szukam jakiś fajnych zapachowych świeczek...co kupiłam? Oczywiście, że nie świeczki ;p
Kobieta zmienną jest :)
Kupiłam trzy mgiełki zapachowe, a właściwie dwie, bo trzecią dostałam gratis :) Nie wiem do kiedy potrwa promocja, ale jest całkiem fajna i jednocześnie zgubna dla portfela! W ramach promocji możemy kupic dwa produkty z linii signature (czy jakoś tak) - balsamy, kremy, masła, żele, mgiełki-  i trzecią dostać gratis.
 
Ponieważ zawsze na przełomie jesień/zima z perfum "przerzucam się" na mgiełki o słodkich, otulających zapachach, zdecydowałam się na mgiełki o zapachu Amber (słodki, zmysłowy, seksowny) oraz Słodka Wanilia (troszkę ciastkowo, słodko, zdecydowanie do spania). Po przeliczeniu okazało się, że najbardziej opłaca się wziąśc właśnie trzy sztuki, w taki oto sposób do mojego koszyka dołączyła kolejna mgiełka Amber :) Zaoszczędziłam w ten sposób 49zł :)


Mgiełki są dość pojemne - każda po 236ml i starczą mi na bardzo długo :)
 
Słodka Wanilia razem z balsamem o tym samym zapachu(który kupiłam kilka tygodni temu) stworzyły genialny duet piżamowy :)



Chciałam Wam również pokazać czerwoną mini szminkę z H&M



Uwielbiam czerwoną szminkę u...innych! Niestety ja wyglądam w tym kolorze co najmniej źle :(  Przyjaciele mówią, że w czerwonej szmince spokojnie mogę parodiować " przydrożne ssaki leśne" ehh..
Uznałam, że taka mini wersja szminki nie będzie jakimś wielkim grzechem, a raczej gadżetem do kluczy, czy poprostu może kiedyś się przyda ;p


Z tego co pamiętam takie mini szminki, dostępne są w trzech kolorach: czerwień, brąz i nudziak :)

A na koniec czerwone buziaki odemnie dla Was :)


lewinka

P.S. Czy może któraś z Was nie orientuje się kiedy mają byc dyniowe zapachy w B&BW?

czwartek, 4 października 2012

Pojedynek gigantów

...woda termalna Avene i La Roche-Posay



Woda termalna Avene



Ogólne informacje:

Koi i łagodzi podrażnienia. Niezmienny i unikalny skład wody termalnej Avène sprawia, że ma ona właściwości kojące i przeciwdziałające podrażnieniom. Właściwości te zostały udowodnione w licznych badaniach naukowych. Woda termalna Avène to skuteczna substancja czynna, którą stosuje się z powodzeniem w Uzdrowisku Dermatologicznym w Avène w leczeniu chorób skóry.
  
Skład:
Krzemionka 14 mg/l;
Aniony HCO3- 226,7mg/l, SO42- 13,1mg/l Cl- 5,4 mg/l;
Kationy Ca2+ 42,7 mg/l, Mg2+ 21,2 mg/l, Na+ 4,8 mg/l;
Pierwiastki śladowe B 220 μ g/l, Zn 20 μ g/l, Cu 5 μ g/l, Cd. 2 μ g/l
Bez konserwantów Woda w sterylnym aerozolu, pod ciśnieniem, z azotem (gaz niepalny, bezpieczny dla powłoki ozonowej).
  
Wskazania:
Pielęgnacja podstawowa skóry wrażliwej, nadwrażliwej, alergicznej lub podrażnionej.
Skóra stale podrażniona np. w przebiegu chorób:
Atopowego zapalenia skóry, trądzika różowatego, również nadmiernie wysuszona, łuszcząca się, wrażliwa na
promieniowanie UV (słoneczne i inne).
Skóra okresowo podrażniona:
W wyniku oparzeń słonecznych, po zabiegach chirurgicznych, w czasie kuracji dermatologicznych, skóra z
zaczerwienieniami, podrażnione spojówki.
 
Woda termalna La Roche-Posay
 
 
Ogólne informacje:
 
Unikalna kombinacja minerałów i pierwiastków śladowych, takich jak selen, nadaje wodzie termalnej z La Roche-Posay udowodnione naukowo kojące, łagodzące i przeciwrodnikowe właściwości. Rygorystyczna formuła, aby zminimalizować ryzyko podrażnień. Preparat odpowiedni dla dorosłych i dzieci.
 
Skład:
Wodorowęglany 396 mg/l, Wapń 140 mg/l, Krzemionka (SiO2) 30 mg/l, Magnez 4,9 mg/l, Stront 0,260 mg/l, Selen 0,060 mg/l, Cynk 0,022 mg/l, Miedź 0,005 mg/l
Wskazania
Wrażliwa i/lub podrażniona przez czynniki zewnętrzne skóra (słońce, zabiegi dermatologiczne itp.).

Podsumowanie:

Opakowanie:
Oba produkty zamknięte są w aerozolu pod ciśnieniem. Jeżeli miałabym brac pod uwagę tylko wygląd - wybrałabym Avene :)) Opakowania oprócz szaty graficznej i kształtu różnią się jeszcze szerokością rozpylania mgiełki i tu wygrywa La Roche-Posay. Rozpyla on znacznie szerzej tworząc o wiele delikatniejszą i przyjemniejszą bryzę :))


Właściwości:
Nie zauważyłam odmiennych właściwości między nimi, działają tak samo skutecznie!
Ja używam wody termalnej, po demakijażu, aby dokładnie oczyścić twarz i przygotować ją na krem (tylko tak skóra w całości wchłonie składniki odżywcze), używałam jej również do schłodzenia w upalny dzień - polecam prosto z lodówki - efekt powalający :))
Obie wody są delikatne, nie szczypią w oczy, łagodzą zaczerwienienia i pomagają w gojeniu się ranek po wyciskaniu niedoskonałości...ehh..jeszcze się nie oduczyłam :(
Używana po depilacji zmiękcza i wygładza skórę :)
A co najfajniejsze, można stosować ją na wiele sposobów na całe ciało...możliwości są nieograniczone :)

Wydajność:
Oba produkty są bardzo wydajne...może taki mały minusik w plusie dla La Roche-Posay, bo plusem jest to, że rozpyla szeroko, aczkolwiek dla innych może byc to minus...bo część produktu ląduje na meblach/ścianach itp. więc może miec odrobinę mniejszą wydajność od kolegi z Avene.

Cena:
Avene - 39,99zł (ja dorwałam w promocji za 15,99zł)
LR-P - 22zł

Ocena dla obu panów:
5/5


Którego kupię?
Póki co żadnego - mam spory zapas Avene i La Roche-Posay też, więc nie mam potrzeby kupować. Jak się skończą to myślę, że przetestuję jeszcze inne wody, np. Iwostin czy Vichy.


Dla mnie minimalnie lepszy jest La Roche-Posay, bo szerzej rozpyla.

P.S. Polecam również na wyjazdy...moja skóra jest bardzo wrażliwa na wszelkie zmiany wody, a tych dwóch panów sprawiło, że nawet nie zauważyła, że woda się zmieniła :)

P.S.2 Przypominam, że w moim rozdaniu znajduje się woda Avene! Zapraszam do udziału :)) >>KLIK<<

Korzystacie z którejś wody? A może z jakiejś innej marki?

buziaki :*
lewinka

 

środa, 3 października 2012

Kremem we włosy

Jakiś czas temu czytałam o alternatywie dla olejowania, tj. o kremowaniu.
Na początku sceptycznie do tego podchodziłam..ale z czasem zaczęłam się zastanawiać czemu nie? a może by tak spróbować...skoro przekonałam się do olejowania to może też i do tego.
W tej chwili śmiało mogę powiedzieć, że uwielbiam kremowanie włosów :))
Używam do tego kremu z Isany. Jest to krem do ciała z masłem shea i kakao (recenzja już niedługo!) Kremik ma bardzo dobry skład, m.in. znajdziemy w nim olej kokosowy, wosk z brazylijskich palm, czy witaminę E (więcej informacji o składzie i właściwościach kremu w jego recenzji).




Już, już wracam do sedna postu :) Kremowanie w moim odczuciu jest o wiele przyjemniejsze od olejowania (zapach cudowny!). Ale krem nie ma 100% fajnego składu więc olejowanie pozostanie podstawą mojej pielęgnacji.

Używałam go w różnych wariantach:
  • na całą noc. Po przebudzeniu myłam delikatnym szamponem Babydream i nakładałam na dosłownie minutkę odżywkę wygładzającą z Isany (siostra tej z babassu).
  • na 1 godz przed myciem, kolejne czynności takie same jak wyżej.
  • na suche włosy nakładałam niewielką ilość kosmetyku, żeby wygładzic włosy
  • jako odżywkę do spłukiwania po myciu (osobiście nie polecam tego wariantu)
Najlepsiejsze okazały się warianty 1 i 2, z przewagą 2!
Włoski są mięciutkie, gładkie, troszkę ciężkie - ale nie obciążone! (a to bardzo ważne), nawilżone i teeen zapach!! :)) utrzymuje się do następnego mycia :))

włosy po samoczynnym wysuszeniu
 
 

i po wyczesaniu
 
 


P.S. Co ciekawe tak jak pisałam kremik ma w składzie znienawidzony przez moje włosy olej kokosowy, ale póki co nie buntują się...ciekawe tylko jak długo ? ;p

Kremujecie włosy? Jeśli tak, to jakimi produktami? Chętnie wypróbuję coś nowego :))

buziaki :*
lewinka

wtorek, 2 października 2012

Zdenkowani wrześniowcy

Tak jak Wam obiecałam dziś pojawia się zaległy post o zużyciach we wrześniu.
Naprawdę cieszę się, że udało mi się wyrobic i tym samym dotrzymać słowa :))
Nie jest tego za dużo, bo jak pojawia się coś nowego to odrazu "przerzucam się" na to coś - postanowienie październikowe - najpierw zużywać jeden produkt a później, podkreślam później zabierac się za nowy!


  1. Żel peelingująco-rewitalizujący marki Garnier, seria Czysta Skóra FRUIT ENERGY. Żel zawiera wyciąg z grejpfruta i granatu & pochodną witaminy C, wciąż nie mogę się zdecydować czy kupic kolejne opakowanie czy nie :(  Recenzja >>KLIK<<
  2. Balsam do włosów przeciw wypadaniu Green Pharmacy, w tej chwili używam kolejnej butelki :) Już o nim pisałam. >>KLIK<<
  3. Jedwab do włosów BioVax, długo byłam mu wierna...teraz kusi mnie jedwab z Marion (znacie/używacie/polecacie?)
  4. Woda termalna Avene (recenzja porównawcza z La Roche-Posay na dniach!)
  5. Pianka do golenia Venus, zapach konwalii...nie przekonał mnie, wciąż wolę mango :))
  6. Szampon Alterra biotyna i kofeina. Mój wielki hit! :)
  7. Kąpiel octowa Marion, recenzja >>KLIK<< 
  8. Mydełko babydream z olejkiem jojoba
  9. Peeling Lirene, stop cellulite >>KLIK<<



Co do aktualizacji włosów, postanowiłam nie robić oddzielnego postu - wstawię zdjęcie w bocznym pasku. Włosy za bardzo się nie zmieniły to i nie ma o czym pisać.



Ciekawa jestem ile Wam udało się zużyć produktów? Ja w denkowaniu nigdy nie była "orłem" ;p


buziaki :*
lewinka

czwartek, 27 września 2012

Nici z postanowienia + sukienka

Cześć wszystkim :)

Kto lubi niespodzianki? A któż ich nie lubi?! :) Ja uwielbiam..ale do sedna ;p
Dziś wybrałam się do Złotych Tarasów, żeby kupic spodnie i...tylko spodnie! Obiecywałam sobie, że nawet nie spojrzę na żaden kosmetyk i jak można z góry zakładac, obietnicy nie spełniłam ;) Nie żeby specjalnie...ale zwyczajnie przez przypadek. Po wejściu do Złotych, pewnym krokiem udałam się w stronę Zary, aż tu nagle między H&M i Orsay'em, wyłania się on...nowiuśki, pachnący,dziś otwarty sklep amerykańskiej marki Bath&Body Works...weszłam...przepadłam!! :)


Jest to amerykańska marka, stworzona w 1990 roku w New Albany w stanie Ohio.
 
Stawiamy na innowacyjność, jakość i skuteczność. Inspiruje nas moda i natura i jesteśmy całkowicie oddani zapachom.

Przez ostatnie 10 lat odmieniliśmy przemysł kosmetyczny – dzięki naszym pachnącym, aromatycznym produktom pielęgnacyjnym.

Uwielbiamy i troszczymy się o Naszych Klientów! Pomagamy odnaleźć i wybrać piękne zapachy, które najlepiej pasują do Twojej osobowości i Twojego domu.
 
Przez ostatnią dekadę B&BW odmieniła przemysł kosmetyczny wprowadzeniem pachnących, aromatycznych produktów takich jak żele pod prysznic, balsamy, świeczki i akcesoria, skupiając się na tworzeniu i oferowaniu najlepszych produktów czerpiących inspirację z natury.
 
Ja też dałam się skusić na te aromatyczne rozkosze :)

 

 
Dałam się skusić na:
krem do ciała
 
balsam do ciała
 
błyszczyk do ust, który bezapelacyjnie podbił moje serce zapachem - wanilii i mięty :)
 
Personel bardzo pomocny (ale nie nachalny!), wystrój sklepu piękny i dobrze zorganizowany (wszystko jest po segregowane), a przy kasie miła niespodzianka :) Przy zakupie kremu do ciała, balsam (nie musi byc z tej samej linii zapachowej - ja specjalnie wybrałam inny) dostajemy gratis. Ponadto wszystkie błyszczyki (a jest ich całe mnóstwo) przecenione są na 16zł. Reasumując zamiast zostawić w sklepie 89zł, zostawiłam 45 :)
 
Ja napewno jeszcze tam wrócę!
 
Sklep nie posiada polskiej strony internetowej, ale ma amerykańską >>KLIK<<
a także polskiego facebooka >>KLIK<<
 
 
 
Znacie tą markę? Jesteście zadowolone? A może któraś z Was była też tam dzisiaj?
 
buziaki :*
lewinka
 
 
P.S. Pokazywałam Wam ostatnio moje zakupy  , a w nich tą sukienkę
 

 
 
 
Wczoraj dostałam identyczną..niestety tej nie mogę oddac bo nie ma paragonu, a z mojej zerwałam metki, więc jeżeli któraś z Was chciałaby takową zakupić to zapraszam :)
 
Cena wywoławcza 100zł
Jest to sukienka marki New Look,
rozmiar M
kolor -czerwień
sukienka jest nowa z metkami
cena regularna 119zł (więc zawsze 19 zostaje na...no właśnie...jutro przeceny w Rossmannie :) )
Przesyłka na mój koszt, możliwy odbiór osobisty na terenie Warszawy.
 
Wszystkie zainteresowane proszę o wiadomość na





sobota, 22 września 2012

szału nie ma, złości też nie

Cześć wszystkim ;)

Dziś na linii ognia stawiam żel peelingująco-rewitalizujący marki Garnier, seria Czysta Skóra FRUIT ENERGY. Żel zawiera wyciąg z grejpfruta i granatu & pochodną witaminy C.
 Od dłuższego czasu szukam swojego ulubieńca peelingowego do twarzy, a że tego oto pana peelinga poznałam na promocji, postanowiłam zaprosić go do domu ;p
 
 
Ogólne informacje:
 
Peelingująca formuła żelu oparta na oczyszczającym kwasie salicylowym zawiera złuszczające drobinki, by dogłębnie oczyścić pory i pomóc zmniejszyć niedoskonałości.
Formuła z wyciągami z grejpfruta i granatu oraz pochodną witaminy C wyselekcjonowanymi z uwagi na właściwości oczyszczające i energizujące sprawia, że żel skutecznie oczyszcza cerę i przywraca jej blask.
Apetyczny zapach żelu otula skórę mgiełką świeżości, z cytrusowymi i kwaskowatymi nutami.
Efekt: intensywnie oczyszczona i wygładzona skóra, niczym po "zastrzyku" energii, staje się widocznie piękniejsza i pełna blasku.
 
Skład: aqua, coco-betaine, butylene glycol, SLS, disodium cocoamphodiacetate, polyethylene, sodium chloride, acrylates/ c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, ascorbyl glucoside, benzyl alcohol ;(, benzyl salicylate, capryloyl salicylic acid, ci 15510/ orange 4, ci 17200/ red 33, citronellol, citrus grandis extract/ grapefruit fruit extract, eucalyptus globulus extract /eucalyptus globulus leaf extract, glycerin, limonene, linalool, polyquaternium-47, propylene glycol, punica granatum extract, salicylid acid, sodium benzoate, sodium hydroxide, tetrasodium edta, xanthan gum, zinc gluconate, parfum/ fragrance (F.I.L. B52588/1).
 
Skład jest dłuugi (na przepisywałam się) i dużo w nim różnych odmian sodium. Jednak mnie najbardziej martwi benzyl alcohol, bo moja skóra raczej z nim się nie lubi (ale tak jak mówię, moja skóra nie lubi, Twoja może lubic). Wydaje mi się, że tutaj pełni funkcję konserwującą, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).
Jako składnik konserwujący jest dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji konserwujących dozwolonych do stosowania z ograniczeniami w produktach kosmetycznych. Jego dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie wynosi 1%.
 
 Na bardzo duży plus są przeciwutleniacze ;)
 
Opakowanie:
Tubka z miękkiego plastiku, czyli typowe opakowanie takich żelowych peelingów. Opakowanie naprawdę ładne i estetyczne, kolory super...brawa dla grafika! ;)
Jest poręczna, dobrze leży w dłoni, łatwo otworzyć ją nawet mokrymi rękami.
 

Zapach:
Przyjemny, orzeźwiający. Mi się podoba, aczkolwiek jest to połączenie grejpfruta z czymś chemicznym.
 
Konsystencja:
Bezbarwny, lejący żel z całkiem sporą ilością małych drobinek. Niestety napoczątu użytkowania samoczynnie wylewał się z opakowania, przez co stał się nie wydajny! W znacznym stopniu utrudnia to dozowanie.


Właściwości:
Żel bardzo dobrze się pieni i rozprowadza...gorzej ze zmyciem. Kiedy nie dokładnie go zmyjemy, czuc delikatne napięcie/ściągnięcie skóry.
Troszkę wysuszył mi buźkę..pewnie jest to reakcja na benzyl alcohol.
Zauważyłam zniknięcie niewielkich zmarszczek młodzieńczych, których każda z nas może spodziewać się po wakacjach. Bardzo fajnie odświeża i naprawdę rozświetla cerę. Niestety nie zauważyłam rzadnych działań na rzecz wyginięcia zaskórników.
Peeling dla mnie ciut za delikatny, ale dobry do codziennego stosowania.
 
Cena:
17zł / 150ml
ja kupiłam w promocji za 15,59zł (zawsze coś ;) )

Ocena:

2/5

 
Czy go kupię? Nie wiem..może będę do niego wracać powiedzmy raz na pół roku, ze względu na przeciwutleniacze i rozświetlenie. Niestety ani drobinki peelingujące, ani uczucie ściągnięcia skóry, tym bardziej brak jakichkolwiek efektów na zaskórniki nie przekonuje mnie do regularnego stosowania.
 
 
Stosujecie go? Ciekawa jestem czy u Was też wywołuje mieszane uczucia?
 
buziaki ;*
lewinka


wtorek, 18 września 2012

Green Pharmacy, balsam do włosów przeciw wypadaniu

Cześć wszystkim :)

Jak już wcześniej pisałam moją największą włosową zmorą jest wypadanie. I to w bardzo dużych ilościach ;( Dlatego nagminnie kupuję wszystkie dostępne produkty z cudownych hasłem "przeciw wypadaniu włosów". Tak też było z tym balsamem.


Ogólne informacje:
 
 

Aqua, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoilethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ceteareth-20, Cetrimonium Chloride, Amodimethicone, Trideceth-12, Burdock Oil, Guar Hydroxypropyl Trimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Tocopheryl Acetate, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Disodium EDTA, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Citric Acid.

Opakowanie:
Butelka z miękkiego plastiku stylizowana na wzór apteczny bądź "domowej roboty". Osobiście uwielbiam takie stylizacje ;)

 
 
Zapach:
Na początku wydawał mi się okropny, teraz się polubiliśmy i nawet zaczyna mi się podobać. Typowo ziołowy.
 
Konsystencja:
Produkt jest gęsty, nie spływa z włosów i ładnie się na nich rozprowadza.
 
 
Właściwości:
Produktu używałam co drugie mycie, zawsze wmasowując w skalp i rozprowadzając aż po same końce. Co ciekawe produkt ten potrafi miec "fochy", czyli swoje lepsze i gorsze dni. Zauważyłam, że działanie preparatu jest uzależnione od szamponu! Nie polecam związku z BioVaxami, ale parowanie z Alterrą (z kofeiną) lub Green Pharmacy (Nagietek Lekarski) jest jak najbardziej wskazane! Włosy w te dobre dni, są lśniące, elastyczne, gładkie, tworzy się z nich piękna błyszcząca tafla, przy czym wogóle nie są obciążone. W składzie jest dużo elementów antystatycznych i faktycznie włosy nie elektryzują się. Dodatkowo balsam ułatwia rozczesywanie, co jest wg mnie dużym plusem ;)
W gorsze dni produkt powoduje puszenie się włosów i ogólną nie moc w ich okiełznaniu.
Niestety w składzie znajdują się również parabeny i silikon - Amodimethicone.
 
A co z najważniejszym, czyli z działaniem przeciw wypadaniu? Moim zdaniem sprawdza się ;) Zauważyłam mniejszą ilość włosów na szczotce i w łazience, choc może to byc zasługa również suplementów, które aktualnie przyjmuję.
 
 
Cena:
7,50zł/300ml
Niska, bo produkt jest bardzo wydajny.
 
Ocena:
4/5

 


 almost perfect.

Ciekawa jestem czy Wy też go używacie? I czy zdarzały Wam się "fochy" tego balsamu?

buziaki :*
lewinka



niedziela, 16 września 2012

Dziewczyna jak malina

 
Maliny to moje ulubione owoce, dlatego jak pojawiła się malinowa seria Marion, nie mogłam jej nie kupic. Na pierwszy "ogień" poszła Kąpiel odbudowująca włosy.
 
Ogólne informacje:
Unikalna terapia dla włosów o świeżym zapachu malin, delikatnie oczyszcza, usuwa resztki szamponu z włosów oraz pomaga przywrócić naturalną kwasowość skóry głowy. Nature therapy to wyjątkowa kombinacja natury i nowoczesnej technologii dla naturalnie zdrowych włosów. Bez Parabenów, SLES i SLS. Stworzona została do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie wymagających wzmocnienia, w celu przywrócenia im blasku, siły i elastyczności.
 
Aqua, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Polyquaternium-70 (and) Dipropylene Glycol, Propylene Glycol, Coceth-7 (and) PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether (and) PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Acetum, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Polysorbate 80, Rubus Idaeus Fruit Extract, PEG-12 Dimethicone, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Parfum, Methylizothiazolinone, Cl 16255, Cl 16185
 
Opakowanie:
Mała, przezroczysta buteleczka z zamknięciem, które niestety oderwało mi się już po 2 użyciu. Butelka jest miękka, mała dziurka umożliwia odpowiednie dozowanie produktu.
 
Zapach:
Smaczny ;) choc wyczuwam tu również troszkę chemikaliów...zapach nie utrzymuje się długo na włosach, coś ok. 2 godzin
 
Dostępność:
Ja naprawdę miałam problem ze znalezieniem go, dlatego zdecydowałam się na zakup przez allegro.pl. Jeżeli nie chcecie kupować przez internet to sprawdźcie TU , bo może okazać się, że Marion jest tuż obok Was ;)
 
Właściwości:
Konsystencja produktu jest wodnista w kolorze malinowym. Produkt w składzie ma troszkę chemii, trochę natury, więc generalnie tragedii nie ma. Silikon jest jeden, ale uwodniony - PEG-12 Dimethicone - czyli rozpuszczalny w wodzie, nie mniej jednak osoby stosujące pielęgnację bezsilikonową będą niepocieszone.
Według producenta preparat ma starczyc na 5 myc - specjalnie liczyłam i u mnie wyszło 6, więc przy mojej częstotliwości mycia, musiałabym kupować nową butelkę co 1,5 tygodnia.  Trochę trudno nałożyć odpowiednią ilość na włosy - jeszcze gorszym pomysłem jest wylanie produktu na dłoń i wcieranie we włosy...większość produktu z dłoni trafi prosto do...wanny ;(
Nie obciąża włosów, łatwy do spłukania, włosy po nim są przyjemne w dotyku, sypkie i błyszczące :)
 
zdjęcie bez lampy, przy sztucznym świetle w łazience
 
 
Cena:
6.90zł / 130ml
jednorazowo nie wysoka, ale jeżeli ktoś ma zamiar stosować regularnie to np. w moim przypadku miesięczna kuracja wynosi  ok. 23,70zł
 
Ocena:
8/10 (minus za wydajność - producent mógł stworzyć większe opakowania)
Preparat przypadł mi do gustu i jeżeli znajdę go gdzieś blisko siebie (nie będę musiała męczyć rodziny i znajomych o zakupy na allegro) to go kupię.
 
Macie podobne odczucia? Czy może ja nie potrzebnie się czepiam tej wydajności i kilku chemicznych składników?
 
buziaki ;*
lewinka

sobota, 15 września 2012

Shopping :)

Zakupy? O tak ;) Jak to mówią, są znacznie tańsze od sesji u psychoterapeuty, a cieszą szybciej i równie mocno :)
 
 
Oto co wpadło do mojego koszyka (oczywiście wmawiam sobie, że są to same must have i poprostu nie miałam innego wyjścia jak tylko je kupic ;p )
 
 
Kolorówka:
* dwaj bambusowi bracia EcoTools - pędzel do pudru oraz pędzel do różu (to akurat przemyślany zakup - moje dotychczasowe pędzle właśnie odmówiły współpracy)
 
* róż Sensique summer blush (skusiła mnie cena - 9,99zł - zobaczymy czy się sprawdzi)
 
* zestaw do stylizacji brwi essence
 
* korektor perfect cover stick KOBO
 
* tusz do rzęs Lovely Collagen - Wear (tani i naprawdę dobry tusz...wracam do niego po sporej przerwie - 4 miesiące sztucznych rzęs 1:1 - zobaczymy jak się sprawdzi)
 
 
 
Ciało:
* chusteczki do higieny intymnej facelle
 
* Perfecta mama, Intensywny preparat przeciw rozstępom (odrazu zaznaczam, że nie, nie jestem mamą). Kremik teraz jest w przecenie coś ok. 15zł - niestety przecena zaczęła się dzień po moim zakupie, ehh...
 
* Missi, mgiełka do ciała z drobinkami złota (biorąc pod uwagę to, że mam już 8 produktów rozświetlających do ciała, mogłoby się wydawać, że ten jest mi już nie potrzebny...? Ale cóż, nie mogłam się powstrzymać :)
 
 
Nóżki:
* Fuss Wohl, lotion do nóg rozświetlający (tak, tak kolejny taki produkt :) ale nie mogłam się powstrzymać, a poza tym był w przecenie ok.4.50zł)
* Fuss Wohl, krem zmiękczający do stóp
 
* Green Pharmacy, Scrub do stóp
 
 
Włosy:
* szampon Babydream (bo naczytałam się o nim dużo pozytywnych opinii i był w promocji: 2,49zł)
 
* BioVax Med, aktywny żel stymulujący odrastanie włosów (męczę się z wypadaniem, więc chwytam się dosłownie wszystkich możliwości...oby ta się sprawdziła)
 
* Taft, lakier do włosów nabłyszczający (raz na jakiś czas nie zaszkodzi)
 
* nożyczki fryzjerskie (jeżeli czytałyście
moją wizytę u fryzjera to wiecie dlaczego je kupiłam)
 
 
Inne:
* maśc cynkowa
 
* Fuss wohl, dezodorant do butów (w moim przypadku przyda się do zabicia gumowego zapachu kaloszy)
 
* herbatka Bioactive Slim Plus (uwielbiam ją! nie mam pojęcia czy działa...ale za to jak smakuje!)
 
* wazelina biała Ziaja (do przygotowania kremiku ratującego moje rzęsy po zdjęciu sztucznych, ale o tym po weekendzie)
 
* woda termalna Avene (skusiła mnie promocja:15,99zł. Zobaczymy, może stanie się godnym wymiennikiem mojego ulubieńca La Roche-Posay?)
 
* kupiłam jeszcze suszone morele w Rossmanie ale nie doczekały się zdjęcia, gdyż wcześniej zostały pożarte ;)
 
* perfumy GUESS Suductive, ostatnio mój nr1
 
Kupiłam również sukienkę w New Look, ze zniżką studencką wyniosła mnie 107zł :) Myślicie, że jest ok? Wkurzają mnie trochę te "wałki/boczki" od stanika ;(
 
Wybaczcie mi za jakość zdjęcia, ale było robione na szybko i w nocy. Obiecuje poprawę ;-)
 
Radosc przy zakupach była...ale przy kasie już nie zabardzo. Mimo wszystko jestem zwolenniczką takich większych jednorazowych zakupów, niż "latania" za każdym razem do sklepu - bo możemy byc pewne - za każdym razem gdy "polecimy" do sklepu po 1 rzecz, kupimy conajmniej jeszcze jedną.
 
 
A Wy co wolicie, jednorazowe duże zakupy, czy kilka razy po kila rzeczy?
 
buziaki :*
lewinka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...